ja mijam, ty mijasz… mijamy

ARCHIPELAG nr 4
Motyw przewodni: PRZEMIJANIE.

Wiosenny numer „Archipelagu” sięga po temat tradycyjnie jesienny. Ale rytuał odchodzenia, przemiany, kresu i przejścia również o tej porze roku brzmi aktualną tonacją. Niestety, mijamy. Mija świat, a przynajmniej jego ulotne, kruche piękno.

W artykułach rozgrywających główny wątek tematyczny odnaleźć można:

– portret spowitego w mit miasta (Gdańsk – miasto, którego nie ma);
– …i mroczną podszewkę kryminalnego Wrocławia (W poszukiwaniu Breslau – spacer po Wrocławiu śladami Mocka);
– refleksję nad mijającym dzieciństwem (Koniec epoki cudów. Obraz dzieciństwa w literaturze);
– esej o przemijaniu w kontekście kultury i mentalności japońskiej (W cieniu przemijającego piękna);
– buddyjskie klimaty latynoskiego postmodernisty (W sidłach własnego umysłu. Borges i czas).

Są portrety tych, którzy w ubiegłym roku zniknęli z panteonu żyjących klasyków (Salinger i Saramago).

A poza tym – różności o książkach, wydarzeniach literackich, mariażach słowa i kreski.

Polecam spotkania z pisarzami. Najbardziej dosłowne z Katarzyną T. Nowak, a pośrednio: z albańską pisarką Ornelą Vorpsi, niemieckim pisarzem Hansem Falladą i z dziewczyną z Bostonu, czyli Sylwią Plath.

Tamaryszkowy tekst dotyczy książki Kazimierza Brandysa i filmu (genialnego, krótko mówiąc) Wojciecha Jerzego Hasa – Jak być kochaną.
No właśnie, jak? Kto zna patent, niech się dzieli ;)
Poniżej fragment. Zachęcam do lektury.

„Kobieta w podniebnej podróży. Odrywa się od ziemi, spogląda w okno, przegląda się w lustrze… Szuka siebie samej. Wpatruje się w przeszłość, bo tam odnajduje to, co ją ukształtowało. Wszystko, co najważniejsze. Przyszłość jest niewiadomą, niebudzącą wielkich oczekiwań. –  Jeśli kiedyś napiszę pamiętnik, dam mu tytuł: Od Ofelii do Felicji, czyli o tym, jak być kochaną. – Czy istnieje rejestr pytań egzystencjalnych? Tytuł opowiadania Brandysa i filmu Hasa zająłby w nim czołowe miejsce. Pytanie boli – wiedzą o tym wszystkie niekochane Ofelie. (…)”

„W prologu filmu, gdy Felicja odwraca twarz i widzi pokój sprzed lat, mówi o «zdeptanym miejscu», które trzeba odnaleźć po latach i zabliźnić.
– Właściwie kiedy? – kiedy przestałam go kochać? Nie wiem. Może w ogóle nigdy. Jedno z dwojga: albo nigdy nie przestałam – albo nigdy nie zaczęłam go kochać. Czym jest to, co inne kobiety nazywają miłością? Tego przecież się nie wie. Każdy zna tylko swoje uczucia i opatruje je przyjętymi nazwami: dobroć – miłość – nienawiść – zło. A jeśli to było tylko moje urojenie, moje nerwy, mój strach?

Od Ofelii do Felicji, czyli wszystkie tonacje kobiecości. Ta naiwna, czekająca, cierpliwa. Wierna mimo wszystko, gotowa do poświęceń niedocenionych, dająca bezpieczeństwo w czasie niebezpiecznym. Biorąca się z życiem za bary, zdystansowana wobec porażek i sukcesów. Krucha i silna. Znająca gorycz, której posmak nie mija, ale zdolna rozpocząć nową podróż.”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s