Archiwum dnia: 25 Maj 2012

iluzja

„ARCHIPELAG” nr 8 (wiosenno-letni)

Świeży, ósmy numer „Archipelagu” ma na okładce zapowiedź: ILUZJA TRZYMA LITERATURĘ ZA RĘKĘ. Prawda, tak właśnie jest. Bo czy literatura nie jest zmyśleniem, a czy zmyślenie nie jest iluzją?

Co się kryje pod zapowiedzią, można sprawdzić.
Ja sobie myślę o skojarzeniach około iluzyjnych. Że iluzja to po pierwsze…, po drugie…, po trzecie….

Magia. Czary. Dziwy
Wieczór w dorożce i stukot kopyt zaczarowanego konia. Taką iluzję uruchamia szarlatan Gałczyński (któremu kłaniam się przez archipelagi zaświatów w podzięce za wiersze o małych kinach):

„Moja poezja to są proste dziwy,
to kraj, gdzie w lecie,
stary kot usnął pod lufcikiem krzywym
na parapecie”.
(Pisze o nim Karolina Osowska-Wolińska). 

Miraż. Złudzenie. Omam
Rozczarowanie lub eskapizm. Destrukcja lub życiodajne źródło.

Przywidzenie lub zniekształcenie
Właściwie każda subiektywna perspektywa uruchamia ten proces. Świat jest iluzją piętrową!

Impresja. Ulotność.  Płynność
Nieszczelność granic między światami równoległymi. Jak w opowieści o Alicji…

…Sen…
Sen przede wszystkim!

***********

W wiosenno-letnim numerze królują podróże. Do miejsc ciekawych, choć nie zawsze bezpiecznych i wakacyjnych.

To nie jest telewizja, by kliknięciem pilota surfować po programach. To nie jest Biuro Podróży, by przerzucać karty kolorowych folderów. To zupełnie coś innego: kilka tekstów, za którymi stoi kilka innych tekstów (inspiracji) albo kilka osób, z którymi spotkać się znaczy wkroczyć w inną przestrzeń. 

1) Wędrówki palestyńsko-izraelskie (z nieuleczonym fanatyzmem i „zanikającym krajobrazem” w tle).

2) Fascynująca rozmowa z Xinran, chińską pisarką tworzącą w Londynie, ale ukształtowaną doświadczeniami z ojczyzny. To podróż w mentalność chińskich kobiet, w kulturowy garb i bagaż jednocześnie. Pamiętam jedno zdanie: „…jeśli mówisz o przeszłości, to musi to służyć twojej przyszłości”. Dodaje ono istotny aspekt do naszej potrzeby wyznań, dawania świadectwa, odsłaniania siebie samych.

3) Akcent poznański, więc nie mogę pominąć. Choć de facto trochę afrykański, bo chodzi o Kazimierza Nowaka, który rowerem przemierzył Czarny Ląd, pisząc stamtąd reportaże. Ściślej: chodzi o Jacka Y. Łuczaka, autora Polski Kazimierza Nowaka, który podążył śladami tego reportera,  szukając tropów sprzed słynnej wyprawy i po niej. Bo życie nie zamyka się w tym, z czego zasłynęliśmy i również na „obrzeżach” można spotkać twórczy ferment. Obaj panowie są rodem z grodu nad Wartą. Łuczak, z którym Asia Wonko-Jędryszek przeprowadziła wywiad, zna Poznań jak własną kieszeń (Spacerownik poznański!).
Myślę, że Poznań (w każdym wymiarze) jest wart poznania. 

4) Indie i Nepal. Proszę bardzo. W „Archipelagu” odsłona Indii biednych, społecznie splątanych, problematycznych. Rozmowie z Pawłem Skawińskim, autorem reportażu Gdy nie nadejdzie jutro, przyświeca cytat z Beethovena:  „Nauczyłem się patrzeć na świat w całym jego złu, ale wciąż go kochać”.

5) Wielbiciele Murakamiego mogą poczytać o jego wspomnieniach podróży po Grecji.

6) Przystanek specjalny: Pakistan. Podróż z widokiem na współczesną literaturę tego kraju. Podróż szczególna, bo niby jesteśmy w Karaczi, ale zarazem na łodzi dryfującej to tu to tam, od jednego portu książkowego do następnego.

Zabrnęłam w tej wyliczance do takiego punktu, z którego nie widać już widnokręgu. To, co widać, to miraż. Za jedną linią, kolejna. Bo nie tylko rozmowa, nie tylko reportaż jest podróżą w inne miejsce. Przecież każda książka: ta z zagranicznego podwórka, ta z rodzimego wydawnictwa, ta panoramiczna, i ta klaustrofobiczna, drążąca mikroprzestrzeń jednego życia… każda jest wyprawą.

*************

Dwie zachęty specjalne. 

Pierwszą jest moja rekomendacja tekstu Roberta Mroza z działu W OBJĘCIACH X MUZY: Zbiorowa prywatność objawienia

Stalkerze Andrieja Tarkowskiego zwykło się mówić jako o luźnej adaptacji książki Piknik na skraju drogi Arkadija i Borysa Strugackich. Tymczasem, mimo iż fabularnie rzeczywiście dzieła te są ze sobą niepowiązane, dotyczą dokładnie tych samych problemów i niosą bardzo podobne przesłanie”.

Pochwała literatury science-fiction, która „wykorzystuje sztafaż fantastyki naukowej i atmosferę niezwykłej przygody do wypowiedzenia istotnych spostrzeżeń na temat człowieka, jego natury, dążeń i pragnień”.
I konfrontacja tekstu literackiego z autorską interpretacją poczynioną przez mistrza światowego kina, Andrieja Tarkowskiego. Oto  jeszcze jedna wyprawa – podróż do Strefy w poszukiwaniu transcendencji, zwątpienie w nią i nadzieja. To tropienie tego, co w obu dziełach wspólne i co w refleksji kończącej ten esej przemawia (mimo ostrożnego tonu hipotezy, która unika jednoznacznych kropek) mocno i olśniewająco.

„Wszystko to jednak zdaje się być tylko – istotnym, to prawda – tłem dla fundamentalnej prawdy, jaką niosą ze sobą Stalker i Piknik: pragnienie objawienia, choć głęboko prywatne, indywidualne i być może nawet niekomunikowalne, jest nam wszystkim jakoś wspólne i w tym sensie całkowicie zbiorowe. Czyżby radykalny indywidualizm miał być płaszczyzną międzyludzkiego porozumienia? Ot, kolejny znak zapytania…”

Druga rekomendacja to zaproszenie do zabawy w odgadywanie sennych obrazów.
Wspólnie z Lirael ułożyłyśmy Konkurs (wio)senny, dotyczący snów, które przyśniły się bohaterom literackim. Sięgnęłyśmy do dwunastu tekstów, odsłoniłyśmy (czasami stosując kamuflaż) fragmenty onirycznych iluzji. Kto pamięta, po przebudzeniu, co mu się śniło? Kto przypomni sobie, po zamknięciu książki, jakie były sny postaci spotkanych w danym tekście? Szczegół? Czasami bardzo istotny. W snach przeglądają się marzenia i lęki. Sny bywają lustrem albo symptomem, albo furtką, przez którą czmycha na wolność coś, co rozum zamyka na cztery spusty.

Jeśli już poznacie treść zagadek (czekam na nadesłanie odpowiedzi!), może zechcecie dorzucić coś jeszcze? Bardzo by mnie ucieszył ciąg dalszy katalogu snów wyjętych z literatury. Można zostawić ślad w komentarzach. Lub uciąć sobie drzemkę i sprawdzić, co się przyśni. :)