co tkwi w szczegółach?

anioł i diabeł, negatywDiabeł. Lub anioł. Coś tkwi i o wielu sprawach przesądza. 

Przyznaję, mam na sobie Ange ou Démon (Givenchy), próbkę z perfumerii; testuję, bo jeszcze nie wiem, co wybiorę. Ma być odmiana. Sądzę, że to nie jest bez znaczenia, więc ujawniam – wzorując się na  Witkacym, który kodował narkotyczne źródła swoich natchnień.

Anioł czy Diabeł? Ech, mnie na pewno bliżej do angela, do niewinności, jasności i wszelkiej takiej „opatrunkowatości”. Przynajmniej z wierzchu i oficjalnie. Bom ja typ „nie-zołzy”, jeśli ktoś jarzy, o co chodzi. Choć „zadziorna nuta” perfum odpowiada mi bardziej niż ta łagodna, tymiankowo-mandarynkowa.

anioł i diabeł. jajka

Po prawdzie to ja mogę dziś wyłącznie o szczegółach, bo całości są mi dziwnie niedostępne. Owszem, kilka lektur z wakacji (w tym świetna Alice Munro!), ale czas minął i to byłoby wywoływanie duchów. Z czytaniem we wrześniu było marnie. Przewaga tekstów „niepublikowanych”, mniej znanych autorów (przed progiem dojrzałości). Nawet filmy mi ostatnio umykają. Kupiłam karnet na wyświetlaną w odcinkach 15-godzinną Odyseję filmową Marka Cousinsa. Obejrzałam (z zachwytem) trzy godziny, lecz ciąg dalszy przegrywa ze skoczną rtęcią w termometrze. 

Zatem szczegóły. Padło na interpunkcję, drobiny takie: kropki, kreski, małe krzywe. A ważne, bo nadają ton. I skoro już diabła i anioła przywołałam, to pójdę dalej: interpunkcja jest metafizyką podszyta i ma przełożenie na kosmiczny wymiar codziennych zdarzeń. Tylko lekko przesadzam, bo znaki znaczą więcej niż się zdaje i mają swój charakter. Dalej: sięgamy po nie trochę pod dyktando wewnętrznych strojeń, więc  nawet pomijanie przecinków coś o nas mówi. Czyż nie?

anioł i diabeł. niebieski i czerwony  Interpunkcja to rezerwuar niezbędnych do życia namyśleń, zawieszeń, przyspieszeń lub rytmicznych taktów. Wszystko zależy od stylu. Trochę od tego, co się nam przydarza, ale niewiele. Dużo ważniejszy jest styl wybranej narracji. Mówię o „przecinkach” w tekście i o różnego kroju pauzach/przytupach w toku zdarzeń codziennych. Spróbuję tę myśl wyłożyć.

(NAWIAS)

Kto używa, ten stosuje parentezę, nawet, gdy wzorem molierowskiego pana Jourdin nie wie, że mówi prozą. Zdania parentetyczne: wtrącenia, dopowiedzenia, uzupełnienia, dygresyjki… No, ja lubię. Ale wiem z doświadczenia, że im ich więcej, tym mniej pewności siebie. Kontekstowość spowalnia docieranie do celu. Można się pogubić (i wiecznie obstawiać tyły), gdy węszy się podszewkę każdej rzeczy i dba o precyzję. Nawiasy są moralnie niedzisiejsze. 

MYŚLNIK – 

Wraz z wielokropkiem i pytajnikiem należy do tzw znaków prozodycznych, naśladuje intonację wypowiedzi, jej emocjonalny ton. Myślnik to „pan nauczyciel”, wymowny milczeniem. Pretensjonalny w nazwie, wymuszacz refleksji. Ja stosuję, ale myślę sobie, że sympatyczniejsze są przecinki. Dziwne, ale myślnik w ogóle nie brzmi, on jest gestem.

WYKRZYKNIK !

Wow! Nie! Hurra! Żywioł ekspresji. Szalenie rezolutny, przydatny w malowaniu świata w kontraście bieli i czerni. Styl małolatów. I despotów, ale ci, przy odrobinie wyrafinowania, wolą zimne, krótkie zdania oznajmujące, z dystyngowaną kropką. Ja się wystrzegam, chyba że mnie porwie entuzjazm i nieświadomie raz czy dwa sobie podskoczę. Lub zatańczę. Tak! Wykrzyknik jest tancerzem. Wygina ciało śmiało, tak już ma.

PYTAJNIK ?

Co za dużo, to niezdrowo, ale bez pytań ani rusz. Pytajnik ma w sobie dziecięcość, ciekawość, badawczość i wieczne zdziwienie. Może być upierdliwy, ale ja mu daję carte blanche. W Wielkopolsce brzmi śpiewająco, unosi ku górze frazę, jakby się wspinał na palce. Taki sam siebie niepewny, ale odważny zarazem. Znany z tego, że przerywa ciszę bądź myślenie. Zielone światło.

„CUDZYSŁÓW”

Jeszcze od biedy, gdy jest to cudzysłów formalny; tekst ujęty obustronnie w łapki. Gorzej, gdy łapki nikną, a tekst pozostaje cudzy. Kojarzy mi się z plagiatem, kujoństwem, wtórnością. Radykalnie. Choć może być przydatny jako ramy życiowego motta, sentencja, która przyświeca, szacunek dla autorytetu. Czasami bywa ironistą, kpiarzem, co unieważnia sens dosłowny. Na przyjaciela nie bardzo, ale trudno pominąć, bo ma szerokie plecy.

WIELOKROPEK …

Trochę niepoważny marzyciel. Wciąż sugeruje drugie dno, jakiś niewypowiedziany, czający się sens. Moim zdaniem ma tendencję do pesymizmu, a przynajmniej do nostalgii. I typom depresyjnym odradzałabym bliższą znajomość. Jest trudny w odsłuchu, więc w rozmowie staje się manieryczny. Ale jak znalazł w zapiskach sztambuchowo-pamiętnikarskich. 

DWUKROPEK :

To jest konkret. Dwukropek służy wyliczeniu rzeczy policzalnych, prezentacji kilku alternatyw (świetnie przy tym odsiewając wszystko, co zbędne), to samo zdrowie. Równowaga psychiczna i porządek w myślach. Odrobinę brakuje mu finezji i szaleństwa, fakt. I wygląda jak policjant na skrzyżowaniu. Albo lekarz, który mówi: będzie pani jadła kluski, będzie źle, wybierze pani grapefruity, nadejdzie zdrowie. Ale jak się potrzebuje rozstrzygnięć, to dwukropek jest dobrym kumplem.

PRZECINEK ,

Ma naturę muzyka, mistrza tonów i taktu. Uwielbiam. Zna się na rytmie i wie, że wszystko ma swój czas. Przecinek jest aktorem, bajarzem, opowiadaczem historii (drugie „ja” arabskich hakawatich). Jak trzeba wyliczyć i pomieścić wiele w jednym – on to pomoże upchać. Jeśli chce się mrugnąć, rzec coś na stronie, dookreślić (u mnie epitety często chodzą trójkami) – w ciemno po pomoc do przecinka. Kto omija, ten głuchy.

ŚREDNIK ;

Niedoceniany typ, a gdyby dać mu wolną rękę, świat byłby lepiej wypunktowany. Dłużyzny zostałyby wycieniowane, odpowiednio zaakcentowane miejsca, w których myśl się zamyka. Średnik nie ma przebicia, bo się średnio nazywa. Cóż. 

KROPKA .

Z kropką się muszę przeprosić. Nie lubię jej, wydaje mi się zbyt radykalna, ostateczna, apodyktyczna. Ma w sobie coś z dewotki i coś z kancelisty, który lubi stawiać wyraźną puentę. Dopóki widzę sens, dopóty przedłużam kończenie czegokolwiek. Ale przychodzi czas, gdy kropka jest najlepsza.

PS.
Naprawdę mam gorączkę, więc na nią zrzucam winę za brak treści. A Bator górą! Nike dla Joanny!

[fotki nie moje: 1, 2, 3]

Advertisements

10 thoughts on “co tkwi w szczegółach?

  1. ZygmuntMolikEWA

    O Matko!, to na temat części dalszej. Bo na początek: może Angel Thierry Mugler’a?
    Wiem, ramotka, ale na mnie pachnie bosko. A przecie i jam blondynka.

    – Parenteza – jestem niemoralna, mea culpa.
    – Stosuję gesty. Nadmiernie.
    – Wyginam śmiało ciało. Auć.
    – Przerywam myślenie, bo nie ciszę przecie – będąc gadułą.
    – Unieważniam; poszerzam zbyt wąskie ‚w stosunku’ do dołu plecy!
    – Nie prowadzę pamiętnika, więc why?
    – No nie wiem, grapefruity?
    – Nie mijam, a gdzieżby tam!
    – Cóż, używam, nadużywam, eh
    – Lubię kropki. I ty polub. Inaczej ludzie ci po marginesach będą pisać.

    O Matko kochana, a dlaczego masz gorączkę! ??

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      Thierry Mugler… Womanity! Dwa flakony rozwiały się, ja w oparach, setki dni.
      Nie wąchałam Angela, bo brzmi tak jednoznacznie. Ja i Angel, to jakby sól solić, słodzić cukier. Chyba że się mocno mylę i coś w nim znajdę. Spróbuję.

      Ha, ha:D Widzę, że wszystkie znaki nasze są i korzystamy z całej gamy. Dobrze, polubię kropkę. Bo wiesz, gdybym lubiła już wcześniej, to post byłby krótszy. A tak – proszę: marginesy są do dyspozycji!

      Co do gorączki to nie wiadomo czemu i po co, za to widać, jak działa.;)

  2. PawełW

    Tamaryszku Zakatarzony:
    Znaki interpunkcyjne są jak kolory i światłocienie na obrazie. Tworzą głębię i z płaskiej kartki wydobywają inne wymiary: otwierają okienka, robią przeciągi, zaglądają przez ramię a czasem też ukrywają…. Krzyczą, szepczą i mrugają okiem. Kto używa jedynie kropek ten płaski jak naleśnik.

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      Przeciąg! O, to coś dla mnie. Oczko również.
      Aleś wymalował, niemal jak Salvador Dali albo lepiej.
      Zgadzam się szeptem, bo pokrzykiwać dziś nie dam rady. I zamiast „amen” mówię „apsik”. :)

  3. Ojtam

    A co z funkcjonującymi, ale oficjalnie niezatwierdzonymi znakami interpunkcyjnymi ? Czyż :) albo :( wciąż mają mieć przypiętą łatę „znak drugiej kategorii” ? (czyt. gorszy) . Czy nie nadszedł już czas, by te znaki wyzwoliły się z jarzma potoczności i znalazły się w jednym rzędzie ze starymi ? Precz z uciskiem skostniałych reguł, precz ze sztywnymi kołnierzykami, precz ze szelkami, które krępują wyginające się śmiało ciało, niech …

    ;) – ja też, ja też ! – powiedział średnik z nawiasem

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      Ojtam, w temacie emotikonów mogę tyle powiedzieć, że wolę sparowane znaki interpunkcyjne (nawias z dwukropkiem et cetera) od buziek.

      Duże O stanęło za dwukropkiem i o-niemiało. A P się na to głupio chichocze. I Ty mówisz, że to nie jest druga kategoria? Troszku jest, ale przygarniem, polubim, zaanektujem.

      I ja! I ja! powiedział dwukropek z dwoma nawiasami :))

  4. grendella

    Jejku, jak ja chciałaby umieć tak pięknie napisać o interpunkcji. Uwielbiam Cię za niego! I tak, właśnie wyginam ciało z radości i nie zamierzam się pozbyć tego wykrzyknika :)

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      Och, uwielbienie przyjęte…:)
      Grendello, następnym postem spróbuję się uksiążkowić albo co, bo też poszłam w drobiazgi, że hej.
      Twist interpunkcyjny! Wyginaj :)

  5. janek

    Piękne tu lekcje i tańce interpunkcyjne się odprawia! Ho, ho! ;) Dodawać nie muszę, ale dodam, że Twoja interpretacja interpunkcji (wow!) bardzo mi pasi. Jednakże:
    – nawiasy również lubię (cenię je za krągłość :)) ale czyżby były oznaką niepewności? Bo czy owa kontekstowość nie cenniejsza nieraz niż szybkie dotarcie do celu?
    – nawiasy wraz ze średnikami „moralnie niedzisiejsze” – tu zgoda ; średnika używam czasem dla urozmaicenia :)
    – wielokropek jakoby pesymistycznym miał być? Hmn … Wielokropek jest po prostu wieloznaczny. I kropka. ;)
    – przecinek kojarzy mi się z chudością i … przecinakiem (mam pewne inklinacje ślusarskie :))
    – lubię kropkę i krótkie zdania. Może faktycznie jestem radykałem i dewotem? O matko! Z córką!
    W temacie kropki uprzejmie (lecz stanowczo) proszę o nagięcie interpretacji. Jednak zaczekaj z tym, aż gorączka ustąpi. Zaś ustąpienia tej ostatniej (czytaj: ozdrowienia) życzę z głębi serca, przepełnionego nostalgią.
    :))

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      „Moralna niedzisiejszość” ;) nawiasów jest komplementem. Dygresje i dopowiedzenia to filary opowieści i wszelkich precyzyjnych wywodów. Ale z nimi – podobnie jak z empatią, która każe nam zastanowić się nad racją rozmówcy, dając mu przewagę w ataku – jest nigdy nie wprost. To spacer serpentyną, bezdrożami, objazdami, podczas gdy główny ruch odbywa się autostradą – przy zasłonach odcinających widoki boczne.
      Cóż, kropka… Na Twoje życzenie (z nożem na gardle albo przecinakiem) naginam… Nie, no jasne, kropka jest błogosławieństwem. Krótkie zdanie, po kilku dłuższych, jest niczym łyk „Nałęczowianki”. Kropka na końcu tekstu to dzwonek na przerwę, to jak wybicie fajrantu, to piątek o 15-tej. Miodzik.

      Serio, tak jak pisał Paweł, uważam, że tekst pisany z włączeniem myślenia interpunkcją ma swój podkład muzyczny. Możliwe, że również plastyczny, tego nie wiem. Stąd te peany. Pouczać nie śmiem. ;)

      Spróbuję ozdrowieć szybko, by nie narażać Cię na zbyt intensywną nostalgię. :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s