prezent

Dziewczynka w trampkach (Wadjda), reż. Haifaa Al-Mansour, Arabia Saudyjska 2012

wadjda3Wadjda (czytaj: Ważda) ma dziesięć lat i jedno wielkie marzenie. Zielony rower, wypatrzony w sklepie, namacalny, choć nierealny zarazem. 

Jesteśmy w Arabii Saudyjskiej, gdzie kobietom nie wolno prowadzić pojazdów. Dlatego mama Wadjdy co dzień rano wyczekuje aż do pracy zawiezie ją kierowca, nieokrzesany Iqbal, który pasażerkom swej furgonetki daje w kość swą gburowatością i pretensjami o każdą chwilę spóźnienia.

wadjda2O, upierdliwi faceci! O, mężowie, dla których pichci się smaczne potrawy (z których pozostałości można spałaszować po kryjomu). O, panowie serc i myśli, dla których cudne-powabne Arabki stroją się, kołyszą biodrami i każdym gestem roztaczają opium kobiecości. Mówmy o jednej, bo przecież każda jest inna: Wadjda twierdzi, że nie ma piękniejszej niż jej mama. Nnnooo, taaak, oliwkowa cera, czekoladowe oczy, krągłości, które w oprawie czerwonej sukienki mogą przyprawić o palpitacje serca. Spojrzenie, w którym jest pokora i gotowość walki. Jest o co walczyć?  I tak, i nie. Legalna poligamia sugeruje, że kobieta nie ma mężczyzny na wyłączność. Mama Wadjdy wierzy, że zatrzyma przy sobie męża swym oddaniem, urodą, miłością („oryginał to ja, po co ci podróbki?”). Ale skoro nie może dać mu syna, to jej wiara na kruchym fundamencie stoi. A gra niewarta świeczki.

Ok, szkołę trzeba przetrwać. Dziewczynka w trampkach

Wadjda jeszcze przez chwilę jest wolna od tych lęków, ale już umie wnikliwie patrzeć, słuchać i wyciągać wnioski. Jest sprytna i wolna. Jak to możliwe, że dziewczynki potrafią to, co za kilka lat zapomną i utracą? I czy koniecznie ta strata musi stać się faktem?

Wadjda chodzi w trampkach, zakłada kiedy musi abaję lub hidżab, ale w zawadiackim stylu. Jakby przeczuwała, że to kostium w teatralnym spektaklu, który trzeba odegrać, nie utożsamiając się z rolą. Jakimś cudem wymyka się spod kurateli surowych nauczycielek. Dostrzega szczeliny, którymi spod skorupy ulatnia się życie. Dziwi się, że piękny głos jej matki rozbrzmiewa tylko w kuchni. „Głos to nagość”, nie można obnażać się przed obcym. W domu obserwuje matkę w obcisłych dżinsach, w zalotnie upiętych włosach, tę wersję postrzega jako prawdziwszą. Na zewnątrz matka wychodzi jak inne: wystrojona w burkę, nikab lub przynajmniej szajlę. 

Recytacja Koranu. Dziewczynka w trampkach

Jesteśmy w Arabii Saudyjskiej, gdzie na rowerach wolno jeździć tylko chłopcom. Chyba że jest się pyskatą dziewczynką, która nie dba o pozory. Zaprzyjaźnia się z Abdullahem, z daleka omija kółko religijne, nie ucieka, gdy na horyzoncie zamajaczy mężczyzna i postanawia zarobić na wymarzony, odwiedzany codziennie rower. Może z religii notę dostaje niską, ale liczyć potrafi i ma zmysł biznesu. 

Cóż, człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. Punkt zwrotny w filmie następuje, gdy szkoła ogłasza konkurs na recytację Koranu. Zwycięzca ma otrzymać sumę wystarczającą na rower: ponad 800 riali. Czarna owieczka podejmuje wyzwanie i nie muszę chyba dodawać, do czego jest zdolny zdeterminowany człowiek (zwłaszcza dziewczynka!). A kto obejrzy film, nie będzie mógł wyjść z podziwu, jak pięknie brzmi melorecytacja świętej muzułmańskiej Księgi.

wadjda6

Ujawniam chyba ciut za dużo, bo film jest tu raczej pretekstem. Wadjda wygrała, lecz gdy wyznała, na co przeznaczy riale, natychmiast pozbawiono ją nagrody. Cały więc trud nie wystarczył na osiągnięcie celu, choć nie był daremny. Splotem przeróżnch okoliczności dostaje prezent. Jest zielony, o dwóch dużych kołach, w sam raz.

I tak ta bezpretensjonalna historia, odległa kulturowo, jest całkiem uniwersalna i jak ulał pasująca na czas rozpakowywania prezentów. Mama Wadjdy nie „wypracowała” sobie wzajemności u mężczyzny, którego kochała, a Wadjda tuż przed osiągnięciem celu wszystko traci. A jednak w ostatniej scenie śmiga ku szerokiej drodze. Więc może czas postawić na to, czym nas los obdaruje. ;)

wadjda7

Niech każdy dostanie swój Zielony Rower! Niech go sobie najpierw z całych sił wymarzy. I szuka, zabiega, uruchamia wszystkie możliwe talenty, by do niego dotrzeć. A potem niech przyjmie jak prezent. Jak dar. Bo wszystko, co najcenniejsze, jest darem.

A Boże Narodzenie tuż tuż, więc z Koranu przeskoczę do Biblii, gdzie „naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” (Iz.).

Bo to już dziś pamiątka tamtego Błysku. I coroczna okazja do Życzeń, wśród których te o radości i świetle wybijają się na plan pierwszy. Na radość też można sobie zapracować. Ale najlepiej jest się na nią po prostu otworzyć.

DUŻO PIĘKNYCH PREZENTÓW OD LOSU!

ODWAGI, BY MARZYĆ.

I WDZIĘCZNEJ RADOŚCI ZE SPEŁNIEŃ.

:)

Reklamy

9 thoughts on “prezent

  1. PawełW

    Tamaryszku,
    Moje Życzenia będą samolubne troszeczkę. Życzę Ci dużo nowych wrażeń byś mogła się nimi z nami dzielić i pokazywać świat kolorowy, pełen słońca i dobrych Ludzi. Życzę Ci Marzeń Pięknych i Wzruszeń Prawdziwych. I zadziwień bo one w nas rodzą spełnienia.

    Odpowiedz
  2. nutta

    Póki marzymy, jesteśmy twórczy, a w złych chwilach dostrzegamy nadzieję. Spełniaj swoje marzenia! Radosnych Świąt:)

    Należałoby jeszcze sobie życzyć, by nasi scenarzyści i reżyserzy widzieli w swoich filmach nas a nie nasze fantomy.

    Odpowiedz
  3. Bee

    Tamaryszku, cudowne życzenia! Trzeba będzie zakasać rękawy od Nowego Roku… Życzę Ci udanego ze wszech miar świętowania, mnóstwa wolnego czasu na radosne czytanie i oglądanie :)

    Odpowiedz
  4. peregrinopl

    Tamaryszku .. przeczytałem jednym tchem i jak zawsze jestem pod wrażeniem Twego pióra
    .. trzymam kciuki, że ‚zielone rowery’ dadzą kobietom więcej równości w tym świecie (bardzo w to wierzę jako tata 3 córek :^) ) .. choć jak przecież wiemy czasem te ‚zielone rowery’ są zabronione lub niedostępne poprzez ukrytą dyskryminację i brak szacunku

    Bardzo dziękuję Ci za piękne życzenia u peregrino i przesyłam wiele dobrych fal zza oceanu już po Świętach ale niezmiennie życzliwych ~~~~~~~~~~ :^) … bardzo ciepło pozdrawiam nieprzemijająco inspirujący dla mnie Kraków , który jeśli los będzie przychylny ja będe mógł kiedyś nazwać ‚moim’ :^)

    Odpowiedz
  5. Bazyl

    Piękności życzenia. Mam nadzieję, że 2014 będzie rokiem zmian i walki o realizację marzeń. Życzę Ci w nim samych szczęśliwych chwil i mnóstwa zielonych rowerów :D

    Odpowiedz
  6. tamaryszek Autor wpisu

    Święta, święta i po Świętach… Niezbyt to błyskotliwie brzmi, ale całą świetlistość wzięły na siebie choinkowe bombki, toteż została mi rola echa i cienia.
    Ale spokojnie: jako się rzekło – otwieram się na Teraz i przyjmuję prezenty do końca roku. A potem bez dłuższych przerw przez calutkie dwanaście miesięcy, ze szczególnym natężeniem w listopadzie.

    @ Paweł, tego rodzaju samolubność, ktora i mnie uwzględnia, jest bardzo szlachetna. Zadziwienia! Jedna literka, a dziwność staje się zachwytem!
    @ Nutto, czyli – inspirując się barwą roweru – zapalamy zielone światło marzeniom. Dla mnie to wcale nie jest takie hop-siup!, bom tamaryszek rozsądny i znający swe ograniczenia. Ale się ośmielę, może. ;)
    @ Eireann, dwa zaklęcia bezdyskusyjne!
    @ Pszczółko, od Nowego Roku…, jeszcze mamy pięć dni na rozbieg. ;) O, tak! Radosnego oglądania nawet tych (na ogół) mało radosnych filmów.
    @Peregrino, skoro takie wróżby, to niech się spełnią te krakowskie plany (wcześniej czy później). Ale to będzie! Weźmiesz w posiadanie i lajkonika, i szopki, i Wawel! :)
    @ Bazyl, to jest rozbrajające! Czyżbyś mi życzył szczęścia w biznesie? :) Jak sobie wyobrażę, co by się stało, gdyby moje marzenia realizowały się tak zmultiplikowane… Niezła komedia! Hi, hi! Nie zdradzę marzeń, bo wyglądałoby to na cyrk na kółkach (oczywiście, zielonych!). ;)

    Odpowiedz
  7. la-di-da

    Tamaryszku, pięknie napisane. Świetnie wybrany na świąteczną i przednoworoczną okazję film, jak się okazuje. Dziękuję Ci, że mi o nim przypomniałaś – zatarł mi się trochę w pamięci ten tytuł, jeszcze dziś biorę się za nadrobienie tej karygodnej zaległości.
    A w Nowym Roku życzę Ci właśnie takich momentów olśnień podczas seansów. Nie muszę Ci życzyć, żebyś umiała te wrażenia opisać, bo robisz to świetnie. I niech każdego dnia, również w prawdziwym życiu, znajdzie się moment przebłysku, promień słoneczny, uśmiech :).

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      La-di-da, dziękuję:)
      Żeby tylko nie zapeszyć. Żeby tak właśnie było. :))
      Dziewczynkę… obejrzałam dopiero co (zakupiwszy uprzednio z jakimś magazynem). Skromny, ale w sam raz. Zwłaszcza dla lubiących zielone rowery. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s