podsłuchane, podczytane

Właściwie bez komentarza. Wystarczyłby link, lecz przepisuję to sobie i innym – dla pomnożenia dowcipu. Rzecz oparta na zapiskach dziewczyny („księgarnianki”) pracującej we wrocławskiej księgarni. Dialogi z życia wzięte. Nic nie przebije „dziesiątki”. ;)

Całość można przeczytać pod wskazanym linkiem: TUTAJ

4

1. 

– To prawda, że nie macie skakanek? 
– Prawda. 
– No wie pani, właśnie mi sąsiadka powiedziała, że nie macie i przyszłam sprawdzić, bo to strasznie dziwne, nie uważa pani? 
– Nie widzę nic dziwnego w braku skakanek w księgarni. 
– A ja widzę. Do widzenia.

2. 

– Szukam przewodnika, ale chyba go nie ma. 
– Jakiego przewodnika pan szuka? 
– Geograficznego. 
– A dokładniej? 
– Szukam przewodnika państwa.
– Jeśli mi pan nie powie, jakie to państwo, to nie będę mogła panu pomoc. 
– Boże, jaka pani jest wścibska! 

3. 

– Dzień dobry w czym mogę pomóc? 
– Mój kolega słuchał audiobooka XXX. Ale ja chcę książkę, bo podobno książka jest lepsza. 

4. 

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc?
– Szukam mapy Wrocławia.
– Proszę, ma Pani do wyboru.
– Ale na każdej z nich jest napisane, że to na Euro, a ja szukam mapy po Euro, takiej bez stadionu. Po co mi stadion, ja ulic tylko potrzebuję.

5.

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc? 
– Tak. Dostanę nową książkę Dana Browna „Piekło”?
– Oczywiście, proszę. 
– Ale tu jest napisane „Inferno” a ja chcę „Piekło”! 
– To ta sama książka – „inferno” z włoskiego to „piekło”. 
– Pani jest chyba pomylona jakaś. 

6. 

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc? 
– Ja mam tylko jedno krótkie pytanie. 
– Tak, słucham.
– Czy ten „Ulisses” Jamesa na wystawie to jest ciąg dalszy „50 twarzy Greya”?

7.

– Dzień dobry, szukam książki. Teraz żeby nie strzelić gafy…Stanisław Lem napisał takie książki „O kobiecie”, „O mężczyźnie…” 
– Znaczy Lew? Lew-Starowicz?
– O, tak właśnie! Prawie mi się udało.

8.

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc? 
– Tak, poproszę trzecią część trylogii El Greya.

9.

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc? 
– Tak, szukam lektury. Chwileczkę tylko znajdę kartkę, bo dziecko mi zapisało…o jest: tytuł: „Szekspir”, autor Hamlet. Macie na stanie? 

10.

– Dzień dobry, mogę w czymś pomóc? 
– Szukam książki. Ale nie pamiętam tytułu. 
– A może pamięta pani nazwisko autora? 
– Tak. Pamiętam, że miał w środku nazwiska taką kreseczkę. Proszę po tym wyszukać. 

11. 

– Dzień dobry, w czym mogę pomóc? 
– Szukam najnowszej powieści tej pisarki. 
– Której? 
– No tej…, no tej z włosami. 

12.

– Dzień dobry, w czym mogę pomóc? 
– Widzi pani, wczoraj słyszałem recenzję książki. I bardzo mi się spodobała. 
– A może pan podać autora albo tytuł, to sprawdzę czy mamy. 
– Nie pamiętam. Ale ma kosztować 29.90 albo 39.90. Może po cenie pani znajdzie?

Advertisements

13 thoughts on “podsłuchane, podczytane

  1. czara

    Pisarki z włosami, El Greye i Hamleci łączcie się, aż chciałoby się zakrzyknąć. Nie wiedziałam, że żeby być księgarką, trzeba być wścibską, pomyloną i jeszcze mieć wysokie kompetencje detektywistyczne, chapeau bas. Idę chyba… poskakać na skakance ;)

    Odpowiedz
  2. tamaryszek Autor wpisu

    Nie jest nudno, ino słuch nastroić i spisywać. Właściwie można by to robić wszędzie. Tutaj brawa dla „księgarnianki” za uważność i refleks.
    Ja obstawiam nr 10. Rany! Znaleźć autora po łączniku! :)) To jak wyciągnąć królika z cylindra.
    Z historii o Hamlecie, który napisał „Szekspira” (ta pomyłka się zdarza nierzadko) podoba mi się podbicie pytania urzędowym „Macie na stanie?”. ;)
    Tak sobie teraz myślę, że jednak kluczowe kompetencje to niekoniecznie te, które by wynikały z prostych skojarzeń. I tak: księgarz musi być detektywem (pomylonym i wścibskim najlepiej). Nauczyciel – grafologiem, komikiem (w ogóle: showmanem z piórami) i np. dekoratorem wnętrz. Nie wiem, jak to z innymi profesjami bywa…

    Odpowiedz
  3. Ojtam

    A dla mnie namiętnego odsłuchiwacza nr 3 to hit. Często w rozmowach polecam jakąś książkę zaznaczając, że lepiej czytać niż słuchać audiobooka. Czyżby ktoś ze znajomych ? ;)

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      Jużci, to z Twojej nagonki był ten klient. Niechybnie. :)
      Ojtam, nawróć się. Zacznij czytać książki zamiast auudiobooków. Albo przynajmniej porównaj, ile lektor dodaje od siebie albo pomija, bo mu się spieszy na obiad. ;)

  4. xbw

    Musiałam wzbudzić u ekspedientki atak śmiechu kupując kiedyś wino, poprosiłam o Gino Rossi… Cóż, to się czasem zdarza :)

    W „Macie na stanie” brakuje mi jeszcze słowa „aktualnie”.

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      ;) Bywało już i tak, że z buta szampana się piło. Wtedy i Gino Rossi mógłby być użyteczny w winnej konsumpcji.
      Podobno nie ma głupich pytań. :) A ściślej: pytający, który nie wie (a skoro pyta, to nie wie) w naturalny sposób wytwarza omyłki. Nie ma się czego wystrzegać. Przeganianie nudy sprzedawcy powinno być nam policzone na poczet dobrych uczynków.

  5. janek

    Ja typuję 2 i 3. Uśmiałem się setnie. A teraz czekamy na „humor zeszytów”. Tylko mi nie mów, że nie prowadzisz. To byłby błąd. Kardynalny.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s