o, matko!

W dwóch słowach: Rakowo rulez! Choć pierwszy plan należy do Organka.
Wczoraj rano to jeszcze nie wiedziałam, kim Organek jest. Więc dziś nie mogę deklarować zażyłej znajomości. Ale kilku piosenek wysłuchałam, jeden wywiad i co nieco o tym, z czym połączyć i w jakim kontekście. Tyle, co każdy może sam wyszperać. A jeśli ma dobre ucho, to  i sprawdzić, ile tu tego Breakoutu i Nalepy, ile The Doorsów, ile samoswoich nut i brzmień. 

Bo mamy tu otrzaskanego debiutanta. Z wyraźną muzyczną przeszłością (SOFA, Smolik etc.), ale wchodzącego na niezależną ścieżkę, sygnowaną nazwiskiem. Tomasz Organek – album Głupi (2014). Tekściarsko obstawiam to, w czym jest dystans. A słyszę go w każdej piosence. Głupi ja ma sporo takich (auto)ironicznych przełamań. „Głupi ja, głupi ja jej chłop/ Nie głupia ona nie, nie głupia diabli miot”. Jest tak, że teksty rodzą się na nowo, gdy Organek śpiewa – bo te przerzutnie, przerosty frazy, która łączy się z kolejną i coś tam modyfikuje. Zdecydowanie: lepiej się słucha niż czyta. Są takie piosenki, które podpatrują i komentują świat. Z perspektywy kogoś, kto nie zamierza dołączać. Pierwszy numer z płyty tak to właśnie ustawia: Nie lubię. Czego nie lubi Organek? Zdaje się, że farbowanych lisów, tych, co za życia martwi, ale w każdej sytuacji czyściutcy („Nie lubię kobiet, które pachną mydłem”). Co lubi? Nie mówi wprost. Zgaduję, że prawem kontrastu to, co przybrudzone: czasem winą, błędem, nierozważnością, ale też świadomością bycia niełatwym i jakoś życiowo nieporadnym. Jak Italiano – gość z duszą czarną jak włos i z czarnym pająkiem w głowie  albo ten z Autostrady 666 (wiadomo, Harleyowiec): „Coś mi jest/ nie wiem co to/ może to hashimoto” (?!). Co by mu nie było, wyruszy w drogę. I nie wiadomo z czym wróci.

Dystans dystansem, ale Organek to balladzista pełną gębą. Więc gdy w piosence O, matko! do wioski wraca mężczyzna we krwi, z dziewczyną na rękach, to wyobraźnia może się napaść do woli. No, co się dzieje? Co mogłoby się stać, gdyby widziano ich (mężczyznę z dziewczyną, we krwi)  przez lufcik w firance? Pytano by: „O, Matko, gdzie w nocy był twój syn?” i dlaczego to czy tamto. Pytań byłoby bez liku. Oskarżeń? No właśnie: tu się sprawa zapętla, bo ciężar spada na wszystkich. Czyje ręce czyste? Kto bez winy?

Ad rem. Wczoraj wieczorem można było premierowo obejrzeć oficjalny videoclip tej ballady. A dziś była piosenką dnia w radiowej Trójce. Rzecz jasna – ilustracja żyje własnym życiem, coś dopowiada, uruchamia nowe tropy. Ja w to wchodzę. Tym bardziej, że mam tu kogo obserwować. A poza osobistym kibicowaniem,  duży uśmiech dla wszystkich zaangażowanych. Dla mieszkańców i bywalców podpoznańskiego Rakowa, którzy weszli w tę historię jak w masło.

Wraca więc Syn (Tomasz Organek) z dziewczyną na rękach. I sprawa staje się powszechną zagwozdką. Idzie drogą, za dnia, wśród ludzi. Każdy niby rzuca okiem od niechcenia (vide: pan ze słomką w ustach), ale oczy lgną do obiektu jak magnes. Dziewczyna zza firanki, dzieciaki zza płotu, a wkrótce wszyscy zebrani w sali przypominającej jakiś zbór. Miska z wodą, którą można coś zmyć. Wodą, która wkrótce nabierze czerwonej barwy, by w ostatnim kadrze na powrót stać się krwią, spadającą na twarz jednego stamtąd. Ściślej: krew naznacza każdego. Mniej lub bardziej dosłownie. W obrazie tę winę biorą na siebie ci, którzy zanurzają w misce twarz. Na przemian: Syn, Dziewczyna, Ojciec, Dziecko. Jakoś współuczestniczą w tragedii, choć nie liczyłabym na ostateczne przebaczenie (rozdarcie koszuli w końcowym kadrze). To raczej ambaras, który ze strachu wprawia wszystkich w trans. Modlitwa to, egzorcyzmy czy inne szamańskie sztuczki? Tym większy odlot, im poważniejsze i zdystansowane są oczy dzieci. Rewelacyjna dziewczynka, mój aktorski numer jeden tej obsady! W ogóle: wszyscy są tu świetnie wkręceni. Wzrok przykuwa zwłaszcza dziewczyna – z muchą (?) na przedramieniu, przestraszona i mistyczna, „krucha jak liść”. Ale też mężczyzna w czapeczce – coś jakby patriarcha, lecz nie wiem, czy jest orędownikiem przebaczenia czy wyroku. Nie wiem, bo religijne/rytualne gesty zawsze budzą taką niepewność. Jak świat światem.

W teledysku podoba mi się również rama. Obraz, który poprzedza i dopełnia czas trwania piosenki. Ujmuje wszystko w cudzysłów. I ogniskuje się na Organku. Jak najbardziej słusznie, bo Organek na uwagę zasługuje i na odsłuch. Płyty nie mam, ale chciałabym mieć.

Reklamy

10 thoughts on “o, matko!

    1. tamaryszek Autor wpisu

      ;) To jesteśmy dwie neofitki. Jeśli w takim tempie przybywa mu wyznawców (no, niech będzie, że chociaż sympatyków), to może sobie mówić, że „głupi”, a i tak trafia, gdzie trzeba.
      Pozdrawiam weekendowo. :)

    1. PawełW

      Wybaczcie ale do mnie to nie trafia. Za dużo elektroniki maskującej słaby głos i instrumentację. Ot takie Disco Polo

    2. tamaryszek Autor wpisu

      Jak najbardziej wybaczam. ;) Ale się nie zgadzam. Jest sporo walorów. Nie będę tu o głosie i brzmieniu pisać, lecz klimat i teksty pierwsza klasa. One są i serio, i z przymrużeniem oka jednocześnie. Jako miłośnik paradoksów doceniam bezwarunkowo.

    3. tamaryszek Autor wpisu

      ad. Krotochwila
      :) nazwisko jak naznaczenie, choć podobno Organek na organkach nie gra. Mam nadzieję, że miałaś dobry „organkowy” początek długiego weekendu. :)

  1. Ojtam

    Heheee,,,, disco polo !? Gdyby takie było disco polo, to cały świat by je śpiewał, a ja zostałbym pierwszym fanem tego stylu.

    Ale ponieważ de gustibus non est disputandum, to ze swej strony powiem tylko, że od chwili, gdy Organka usłyszałem (a były to jeszcze wersje beta jego utworów), wiedziałem, że mamy w kraju talent światowej klasy. Co potwierdzają między innymi redaktorzy Trójki a słuchacze się z nimi zgadzają głosując na jego utwory.
    Warto posłuchać całej płyty, bo każdy utwór jest perełką.

    Tamaryszku, patriarcha już nie ma brody ;)

    PS. Płyta chyba będzie, hm… może się uda z autografem ?

    Odpowiedz
    1. tamaryszek Autor wpisu

      PS. ?!
      Czyżby Patriarcha kręcił nowy videoclip? Że bez brody. Bo to wiadomo przecież, czego ludzie nie robią, by Oscara dostać. Jedni chudną, drudzy tyją, trzeci się oszpeci… Byle tylko człowiek dał się rozpoznać. ;)

  2. Pingback: czarny piksel (11`) | tamaryszkowe pre-teksty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s