Archiwum dnia: 21 Lip 2015

w głowie się nie mieści

W głowie się nie mieści, reż. Pete Docter, Ronaldo del Carmen, Studio Animacji Pixar, Walt Disney Pictures, USA 2015

Szybciutko, na gorąco. O tym filmie chyba wyjątkowy maruda mógłby rzec słowo pozbawione aprobaty. Zgodny zachwyt krytyków. I właśnie to mnie do kina wygnało – że niemożliwe. Zazwyczaj nie rozglądam się wśród opinii przed seansem, więc w głowie miałam tyko peany Panów z FilmWebu. Teraz zajrzałam do nich ponownie: wszystko się zgadza! W programie movie się (Walkiewicz, Popielecki i w zastępstwie Muszyńskiego – Oleszczyk) zgodnie przyklaskują: film roku! Jak to?! – myślę, gdy słyszę po raz pierwszy – taki zachwyt nad animacją? Że aż do Obywatela Kane`a przyrównana albo że to skompresowane studia psychologiczne? Trochę się to – nomen omen – w głowie nie mieści.
W głowie się nie mieści

Ostatecznie nie wiem, ile się w tej kompresji spakowało i kto jest w stanie całą mądrość zdekompresować. Pięciolatek? Dziesięciolatek? Może dopiero ktoś z maturą? Wiem, że jeszcze wrócę do filmu Doctera i skupię się na stricte kognitywnych odkryciach. Pierwszy ogląd oddaje prym opowieści. Film jest zabawny, barwny, dynamiczny, inteligentny i prowadzony przez dobrego dyrygenta! Jeden z czołówki najmądrzejszych filmów, jakie widziałam. Ever.

Bohaterką jest 11-letnia dziewczynka, którą poznajemy w dniu narodzin i w kilku scenach z jej najwcześniejszych lat. Mieszkała w Minnesocie, otaczała ją przyjazna aura. Szczęście w pigułce, niestety, reglamentowane, bo nadszedł czas wywrotki. Ściślej: przeprowadzki do San Francisco. Albo: wyprowadzki z krainy Dzieciństwa w sferę tuż przed Dorastaniem. Jeszcze nie na całego jest nastolatką, dopiero stoi w progu, ale burza nastrojów już przepycha się na plan pierwszy.

Perypetie małej Riley to jeden z filarów fabuły. Drugi, równoległy filar, to komentarz do wewnętrznego świata bohaterki prowadzony z perspektywy jej emocji. Pomysł tyleż prosty, co genialny. Za konsoletą stoi pięcioro spersonalizowanych uczuć: Radość, Smutek, Odraza (wstręt), Strach i Gniew.  Każde wystrojone w dyktowane charakterkiem fatałaszki. Krótko-zwięźle – Smutek rozbraja! Wiadomo, deprecha wkurza jak nic, działa ze spóźnionym zapłonem i farbuje na niebiesko czego się chwyci. Przeprasza, że żyje, niby chce się schować w kąt, a rośnie tam, gdzie jej nie siano. I choć Radocha wyznacza jej kółko i próbuje zgasić w zarodku, to wkrótce sama rozumie, że sprawy nie są tak jednoznaczne. Wszystkie emocje mają prawo wydostać się na wierzch. Chronią, oczyszczają, regenerują, dają napęd. Nawet te z pozoru osłabiające (vide: Smutek). Jedna rzecz to współistnienie emocji. Druga – to, że nie istnieją w stanie czystym. Przynajmniej odkąd wyjdziemy ze skansenu dzieciństwa. Bo początkowo rej wiedzie Radość. I wydaje się, że jest synonimem szczęścia. A niekoniecznie.

Radość. PlakatSmutek. PlakatOdraza. PlakatStrach. PlkatGniew. Plakat

Trzy panie i dwóch panów – tak to się rozkłada genderowo (nie wiem, ale to może być znaczące). Taki jest zespół emocji Riley. A nie tylko nią sterują (?) uczucia. Każdy ma własny pakiet, z czego wynikają przeróżne wojny i starcia. W filmie jest to zalążkiem kilku świetnych anegdot. Gdy nasz Strach wejdzie w relację z czyjąś Odrazą albo Gniew się naczupurzy na cudzy Gniew etc. Świetnie to ilustruje jeden ze zwiastunów

To, co zasygnalizowałam powyżej, byłoby już wystarczające, by film wybrzmiał i namieszał. O najlepszym jednak nie wspomniałam. Bo najcenniejszy, moim zdaniem, jest efekt zmieszania prostych i znanych każdemu sposobów reagowania, tego, co nazywamy osobowością i bez podręczników umiemy diagnozować, z dość skomplikowaną jednak wiedzą na temat ludzkiej pamięci, przeróżnych struktur i mechanizmów, wiążących nasze przeżycia w niepowtarzalny, jedyny we wszechświecie organizm. Inaczej mówiąc: miks mądrości płynącej z doświadczenia życiowego i akademickiej wiedzy o procesach poznawczych, o tym, co przynależy do sfery świadomości i podświadomości.

Tu właśnie ukryty jest poziom kognitywistyki. Przygody tak się rozpędzają, że na pewnym etapie Radocha ze Smutkiem znikają zza konsolety (a jak! nastolatce czasem musi wystarczyć gniew, wstręt i lęki). Wraz z nimi wędrujemy po meandrach wysp tożsamości, krainy snów i wyobraźni, podświadomości, pamięci długo- i krótkotrwałej, gdzie z zaułków wyskakują przypominajki lub archetypiczne figury naszych pragnień. Skomplikowany to wszechświat, lecz rządzący się jasnymi prawami. Niezbadanymi do końca, więc akcja nie toczy się przewidywalnie. Jeśli bowiem analiza podpowiada, by wskazać fundamenty i główne „wyspy” osobowości, by szukać w przeszłości sterów tego, dokąd zmierzamy, to i tak zaskoczą nas różności (a to Bing Bong, a to zapamiętane nie wiadomo dlaczego pierdołki).

Rodzinka1. W głowie się nie mieści   Riley. W głowie się nie mieści

Gdyby ktoś jakimś cudem nie słyszał jeszcze zachęty, by obejrzeć najnowszy film wytwórni Pixar, to ja swój głos dostrajam do chóru pochwał. 10/10. Koniecznie zobaczyć. :)

Smutek i Radość2. W głowie się nie mieści