Archiwa tagu: ranking

WAŻNE SEANSE 2018

Ten rok zakończę filmowym rankingiem. Nietypowo dołączę do działań typowych. Rankingi – rzecz dobra. Na cudze chętnie zerkam, swoich się wystrzegam. Przyczyn kilka. Choćby taka, że nie wszystko jest dobre na każdą sytuację, że każdy z typów zaspokaja jedną potrzebę, zaniedbując inne, że w gruncie rzeczy lista domagałaby się gloss wyjaśniających.
A bez ściemniania – chodzi o to, by jak najmniej oceniać. 
Chleb codzienny to żaden cymes. 

Trudno uwierzyć, że w tym roku premierę kinową miały takie filmy jak Niemiłość, Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, I tak cię kocham. Wydaje się, że to tytuły nieco starsze. Wrażenie jest racjonalne – niektóre filmy widziałam przecież na Nowych Horyzontach lub na American Film Festival w 2017.

Mam kilka istotnych przegapień. Są też tytuły, które widziałam czterokrotnie (Zimną wojnę i W ułamku sekundy), całkiem sporo dwukrotnie. Wspominam ze względu na kryterium wyboru: mój ranking gromadzi filmy, które bardzo chętnie obejrzę po raz kolejny. Nie znudzą mnie. Powody mogą być liczne, podam jeden, bo przecież jeśli sięgnę po jakiś tytuł, to raczej instynktownie niż z rozmysłem. Tytułów tyle, ile w roku miesięcy. Kolejność zgodna z chronologią ich pojawiania się w kinie. Jeśli któryś tytuł przeszedł mimo, warto wykorzystać okazję, gdy się nadarzy. 

  1. Dusza i ciało
    Ze względu na sen, który śni się w dwóch głowach tak samo. I na pomysł, by śnić go razem.
  2. Trzy billboardy za Ebbing, Missouri
    Na przykład za listy szeryfa, które nie są najważniejsze, ale warto wspomnieć.
  3. W ułamku sekundy
    Bo tłumaczy, że terroryzm rodzi się z fanatyzmu, ale też z poczucia bezradności.  
  4. Wieża. Jasny dzień
    Trudno wskazać. Wszystkie ślady rozplatania się tego, co uporządkowane.
  5. Nigdy cię tu nie było
    Za piosenkę śpiewaną przez Joego i człowieka, który minutę wcześniej był jego wrogiem. Nadal jest, ale piosenkę śpiewają wespół.
  6. Zimna wojna
    Za Dwa serduszka w kilku aranżacjach i za scenę na łące. Na przykład.
  7. Człowiek, który zabił Don Kichota
    Kupuję w całości.„Wszystko będzie dobrze. Czeka nas dzień pełen pięknych przygód”.
  8. Loveling
    Tu nie umiem rozdzielić scen. Lubię postać Irene (Karine Teles). Krzątającą się, wzruszoną, śpiewającą w słuchawkach na uszach, przeganiającą agresywnego szwagra, przygarniającą nieporadnego męża i godzącą się na to, co zaskakuje najbardziej – że dzieci wkroczą w dorosłość, choć jest to rzecz najbardziej oczywista pod słońcem.
  9. Lato
    Lubię wszystkie animowane wstawki o tym, co mogło się zdarzyć, choć z jakichś powodów jednak się nie zdarzyło. Ale też koncerty rockowe, na których władza pilnowała, by siedziano grzecznie na krzesłach. I jeszcze za scenę, w której Mike przekonuje cenzorkę, by doceniła walory tekstów Victora (o walorach symetrycznie odwrotnych). I pomysł, by zespół rockowy nazywał się Kino (!).
  10. Pierwszy człowiek
    Za scenę, w której Armstrong tłumaczy dzieciom, że może nie wrócić. Albo nie: za bransoletkę. Nie: przede wszystkim za Claire Foy w roli Janet Armstrong.
  11. Jeszcze dzień życia
    Oczywistość: Kapuściński. Szczególnie za niezłą diagnozę współczesności ujętą w jedno słowo: confuso.
  12. Fuga
    Za taniec do Lovers are Strangers, za leginsy w panterkę i … za scenę, w której Alicja-Kinga ubrana jest tylko w kurtkę.

Aneks na długie, rozrastające się jak u Schulza, pędy miesięcy dodatkowych. Nie było w kinach, ale przecież muszą tam w końcu trafić: Siedzący słoń i Dzika grusza.